
Polska Scena RoleplayPo latach wspólnych historii, niesamowitych postaci i nocy, które trwały do świtu — opuszczamy scenę. Dziękujemy, że byliście jej częścią.
Zaczynaliśmy od pomysłu, kawy o trzeciej w nocy i wiary w to, że da się zbudować miejsce, w którym ludzie będą chcieli być sobą — przez kogoś innego. Polska Scena Roleplay nigdy nie była tylko serwerem. Była ulicą, na której znaliśmy się z imienia. Komisariatem, w którym ktoś zawsze miał kawę. Knajpą, do której wracało się o czwartej rano, żeby napisać dalszy ciąg czyjejś historii.
Przez te wszystkie sezony przewinęły się przez nas setki postaci, dziesiątki frakcji, tysiące godzin gry. Każda postać miała swoje pierwsze wejście i swoje ostatnie wyjście. Dziś przychodzi czas na to ostatnie — dla całego projektu.
Decyzja nie była łatwa. Roleplay to nie kod i nie mapa — to ludzie. A ludzie zmieniają się, dorastają, idą w swoją stronę. Lepiej zakończyć grę w najlepszym możliwym momencie, niż grać do upadłego, kiedy światła już dawno zgasły.
Dziękujemy graczom — za każde przedstawienie postaci, za każde "/me siada przy barze", za każdą scenę, która zostanie z nami na długo. Dziękujemy administracji i moderacji, która niosła ten projekt w cichych godzinach, kiedy nikt nie patrzył. Dziękujemy twórcom skryptów, mapperom, grafikom i dźwiękowcom — to wasze ręce zbudowały świat, w którym dało się żyć.
Dziękujemy INERIS za partnerstwo, infrastrukturę i wiarę w nas, kiedy wiara była najbardziej potrzebna. Bez was ten projekt nie przeżyłby pierwszego sezonu.
Zostawiamy archiwum, wspomnienia i tę stronę — żeby było gdzie wrócić.
Sceny gasną, ale historie zostają.
Każde z tych zdjęć było czyimś wieczorem. Czyjąś sceną, w którą włożył emocje. Czyimś żartem na czacie głosowym, który przeszedł do historii serwera. Pozwólcie, że zostawimy je tu razem — jako mapę tego, co przeżyliśmy.
Nie żegnamy się z ludźmi. Żegnamy się z miejscem. Bo postaci kończą się wraz z opowieścią — ale ci, którzy je grali, idą dalej. Mamy nadzieję, że część z nas spotka się znowu — przy innym stole, na innej scenie, w innej historii.
Sceny gasną, światła się ściemniają, a kurtyna opada — ale historia, którą napisaliśmy razem, zostaje na zawsze.